Oto moja praca, którą (o dziwo!) pisałem sam, i za którą dostałem 4 (jak wszyscy).
Michał Rudowicz
Numer indeksu: 171047
Listopad 2008
Większość działających współcześnie organizacji broniących praw autorskich stara się przekonać ludzi do tego, iż dokonywanie takich aktów, jak pobieranie plików muzycznych z sieci internet jest kradzieżą. Jest to oczywiście nieprawdą, ponieważ kradzież jest zdefiniowana w art. 278 §1 KK jako:
“zabieranie w celu przywłaszczenia cudzej rzeczy ruchomej”
Jak widzimy, trudno jest uznać kopię utworu muzycznego czy kinematograficznego za “rzecz ruchomą”. Warto jednak zauważyć, iż już kolejny paragraf informuje nas o tym, że:
“takiej samej karze podlega, kto bez zgody uzyskuje cudzy program komputerowy w celu korzyści majątkowej”
Moim zdaniem należy jednak wziąć pod uwagę ostatnie dwa wyrazy - osoba korzystająca np. z nielegalnej kopii gry komputerowej czy systemu operacyjnego tylko i wyłącznie w celu edukacyjnym czy rozrywkowym nie czerpie z tego żadnych korzyści majątkowych. Warto mimo to przytoczyć także art. 284 §1KK:
“Kto przywłaszcza sobie cudzą rzecz ruchomą lub prawo majątkowe, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.”
Mówi to wyraźnie, że sprzedaż powielonych kopii jest nielegalna (gdyż tylko osoba posiadająca prawo majątkowe może rozpowszechniać powielone kopie oprogramowania, ale także nagrania audiowizualnego). W art. 291 §1 KK:
“Kto rzecz uzyskaną za pomocą czynu zabronionego nabywa lub pomaga do jej zbycia albo tę rzecz przyjmuje lub pomaga do jej ukrycia, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.”
oraz art. 292 §1:
“Kto rzecz, o której na podstawie towarzyszących okoliczności powinien i może przypuszczać, że została uzyskana za pomocą czynu zabronionego, nabywa lub pomaga do jej zbycia albo tę rzecz przyjmuje lub pomaga do jej ukrycia, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.”
biorąc pod uwagę art. 293 §1:
“Przepisy art. 291 i 292 stosuje się odpowiednio do programu komputerowego”
możemy jasno zauważyć, że zarówno sprzedaż, kupno, jak i zwykłe posiadanie (występujące na przykład podczas pobrania programu z sieci internet) programu komputerowego jest karane wedle prawa polskiego. Jednak pamiętajmy, iż w przypadku prawa autorskiego mamy do czynienia z terminem znanym jako „Dozwolony użytek”. Warto zwrócić uwagę na to, iż dozwolony użytek nie obejmuje programów komputerowych 1). Odnoszę wrażenie, iż przytoczenie w tym miejscu całej treści artykułu 23 ustawy o Prawie Autorskim jest niezbędne dla zrozumienia moich tez:
1. Bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego. Przepis ten nie upoważnia do budowania według cudzego utworu architektonicznego i architektoniczno urbanistycznego oraz do korzystania z elektronicznych baz danych spełniających cechy utworu, chyba że dotyczy to własnego użytku naukowego niezwiązanego z celem zarobkowym.
2. Zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego.
Prawo mówi tutaj wyraźnie, że wolno każdemu korzystać nieodpłatnie z raz rozpowszechnionego utworu. Co można rozumieć poprzez rozpowszechnienie? Na pewno wydanie w formie płyty CD, DVD bądź emisja w jakimkolwiek środku masowego przekazu może być rozpatrywane jako rozpowszechnienie. Taka sama sytuacja występuje, jeśli publikacja miała miejsce w internecie.
Warto tutaj przypomnieć o przypadku pewnego mieszkańca Kielc, który został zatrzymany przez policję po pobraniu na dysk teledysku grupy „Depeche Mode”2). Poddał się on dobrowolnie karze 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 2 lata oraz grzywnie 980 pln3), jak podali jego znajomi na internetowym forum fanów zespołu:
„…Michał zgodził się dla świętego spokoju na takie rozwiązanie. I tyle, bo nie stać go jak Gahana na wieloletnie procesy…”
Co ciekawe, media inaczej zinterpretowały tą wypowiedź:
„Michał pogodził się już z tym, że ściągając utwór, naruszył prawo, i chce dobrowolnie poddać się karze”
Należy jednak zauważyć, iż teledysk został omyłkowo udostępniony na stronach firmy QFilmproduktion, która teledysk wyprodukowała4), dzięki czemu każdy internauta miał możliwość pobrania materiału na własny dysk twardy, bez potrzeby łamania jakichkolwiek zabezpieczeń. Tak więc to, co zrobił bohater tej historii szablonowo wręcz spełnia wymogi prawne Dozwolonego Użytku, a podanie na forum odnośnika do tego filmu jest niczym innym, jak tylko wskazaniem miejsca, gdzie producent udostępnił publicznie utwór. Jego działanie nie różni się znacząco od tego, co robią różnego rodzaju wyszukiwarki internetowe takie, jak Google czy Yahoo!. Warto również zauważyć, że odnośnik do utworu znalazł się również na jednym z czołowych polskich portali informacyjnych Onet.pl, co zostało udokumentowane zrzutem ekranu w serwisie prawo.vagla.pl5).
W tym momencie należy odwołać się do pracy Iwony Kuś i Zofii Senda pod tytułem „Prawo autorskie i prawa pokrewne - Poradnik przedsiębiorcy” dostępnej na stronach internetowych Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości6). Czytamy tam:
„Podstawową zasadę prywatnego użytku wyraża art. 23 pr. aut., który stanowi, że bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego. Warunkiem skorzystania z utworu jest jego rozpowszechnienie, czyli udostępnienie publiczności. Przepis ten nie upoważnia do budowania według cudzego utworu architektonicznego i architektoniczno-urbanistycznego oraz nie upoważnia do korzystania z elektronicznych baz danych spełniających cechy utworu, chyba że dotyczy to własnego użytku naukowego niezwiązanego z celem zarobkowym. Zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób wskazanych w ustawie. Są to osoby pozostające w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa czy stosunku towarzyskiego. Dla przykładu dozwolone jest pożyczenie filmu na kasecie wideo bratu lub koleżance w celu sporządzenia przez tą osobę kopii tego filmu dla jej użytku domowego. Ale nie jest już dozwolonym użytkiem osobistym sporządzenie egzemplarza utworu (kopii książki) na potrzeby zakładu pracy.”
Nie ma wątpliwości, że wspomniany wcześniej teledysk został udostępniony publiczności. Taka sama sytuacja występuje w przypadku utworów muzycznych, filmów czy seriali - jeżeli zostały udostępnione publiczności (niezależnie od tego, czy odpłatnie, czy nie), to mamy prawo posiadać jego kopię, jednak nie w każdym wypadku. Po pierwsze, to nie możemy wykorzystywać tego utworu w celach zarobkowych. Oznacza to tyle, że możemy książkę wujka skopiować i umieścić na półce w domu, ale już nie w zakładzie pracy. Jest to o tyle uzasadnione, że czerpanie zysków z czyjejś pracy powinno skutkować w wypłacie autorowi wynagrodzenia, jednak w przypadku całkowitego zakazu kopiowania posiadanych kopii utworów możliwe byłyby liczne nadużycia ze strony organizacji chroniących prawa autorskie. Kolejnym warunkiem, który należy spełnić, jest „pozostanie w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa czy stosunku towarzyskiego”. Jest to dość luźne stwierdzenie, ponieważ prawo nie definiuje, czy znajomości w świecie wirtualnym można uznać za stosunek towarzyski, tzn czy osoby poznane na forum internetowym, czy nawet dedykowanym, zamkniętym serwisie internetowym ukierunkowanym na wymianę plików między użytkownikami. Najlepiej jest zachować ostrożność, i korzystać tylko z tych materiałów, których egzemplarze należą do naszych znajomych bądź członków naszej rodziny.
Ciekawym aspektem jest również cytowanie dzieła:
„Prywatnym dozwolonym użytkiem jest również prawo cytatu uregulowane w art. 29 pr. aut. Przepis ten stanowi, iż można przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości. Prawo cytatu również może być wykonywane nieodpłatnie. Nauka prawa podaje, że cytatem jest przejęcie wyniku cudzej działalności intelektualnej bez wprowadzania żadnych zmian7). Ważny jest również cel cytatu, który ma przede wszystkim służyć informacji.”8)
Przytoczę tutaj cytat z prawa karnego, z artykułu, do którego odwołują się aktorki powyższego cytatu:
Artykuł 29 z ustawy o Prawie Autorskim i Prawach Pokrewnych:
1. Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości.
2. Wolno w celach dydaktycznych i naukowych zamieszczać rozpowszechnione drobne utwory lub fragmenty większych utworów w podręcznikach i wypisach.
3. W przypadkach, o których mowa w ust. 2, twórcy przysługuje prawo do wynagrodzenia.
Widzimy tutaj, że cytowanie jest dozwolone, dzięki czemu całkowicie legalne jest pisanie chociażby recenzji zawierających cytaty z opisywanej książki, czy stworzenie humorystycznego tekstu, który w celach żartobliwych wykorzystuje popularny zwrot z filmu sensacyjnego, na co pozwala stwierdzenie o „prawach gatunku twórczości”. Warto też wziąć pod uwagę drugi i trzeci paragraf, mówiący o tym, że można cytaty wykorzystywać w podręcznikach, jednak twórcy należy się wynagrodzenie w zamian za umieszczenie fragmentu dzieła w utworze.
Czym jest Dozwolony Użytek Publiczny? Doskonale obrazuje nam to zdanie z cytowanej już wcześniej pracy pań Iwony Kuś i Zofii Senda:
„Przez dozwolony użytek publiczny rozumiemy korzystanie z przedmiotów objętych ochroną nie w celach własnych, ale w celach dalszego udostępniania określonych kategorii utworów.”
Można z tego zrozumieć, że Dozwolony Użytek Publiczny różni się od Dozwolonego Użytku Prywatnego tym, że zamiast traktować o użytku w celach osobistych (np samodzielnego oglądania skopiowanej od kolegi płyty czy czytania fotokopii książki należącej do matki) mówi on o tym, kiedy wolno bezpłatnie dalej rozpowszechniać dzieło.
„W ramach dozwolonego użytku publicznego wyróżniamy rozpowszechnianie za pomocą anteny zbiorowej oraz sieci kablowej utworów nadawanych przez inną organizację radiową lub telewizyjną drogą satelitarną lub naziemną, jeżeli to rozpowszechnianie następuje w ramach równoczesnego, integralnego i nieodpłatnego rozpowszechniania oraz jest skierowane do oznaczonego grona odbiorców w jednym budynku lub w domach jednorodzinnych obejmujących do 50 gospodarstw. Regulacja wynikająca z tego przepisu nosi miano tzw. licencji ustawowej. Zgodnie z art. 24 ust. 1 ustawy warunkiem skorzystania z tej licencji jest, aby dalsze nadawanie było integralne i równoczesne z nadaniem pierwotnym. Tłumacząc powyższe należy wskazać, że sygnał odbierany w ramach takiej działalności może być jedynie odbierany, wzmacniany i przesyłany dalej drogą kablową. Przekroczeniem zasad licencji ustawowej byłoby np. gromadzenie sygnału i przesyłanie go dalej w innym czasie niż był ten sygnał nadawany.”
Przytoczę tutaj artykuł wspomniany w powyższym cytacie:
Artykuł 24 z ustawy o Prawie Autorskim i Prawach Pokrewnych:
1. Wolno rozpowszechniać za pomocą anteny zbiorowej oraz sieci kablowej utwory nadawane przez inną organizację radiową lub telewizyjną drogą satelitarną albo naziemną, jeżeli następuje to w ramach równoczesnego, integralnego i nieodpłatnego rozpowszechniania programów radiowych lub telewizyjnych i przeznaczone jest do oznaczonego grona odbiorców znajdujących się w jednym budynku lub w domach jednorodzinnych obejmujących do 50 gospodarstw domowych.
(…)
3. Z zastrzeżeniem przepisu ust. 1, operatorom sieci kablowych wolno rozpowszechniać utwory nadawane przez inne organizacje radiowe lub telewizyjne dostępne na danym obszarze, jeżeli rozpowszechnianie w sieciach kablowych ma charakter równoczesny i integralny z nadaniem pierwotnym. Uprawnionym do utworów przysługuje prawo do wynagrodzenia.
Na podstawie powyższych cytatów można stwierdzić, iż w pełni legalne jest działanie małych, blokowych sieci udostępniających przekaz kanałów radiowych i telewizyjnych, jak również korzystanie w budynkach mieszkalnych z instalacji anten zbiorczych, które pozwalają zaoszczędzić na instalaji antenowych, poprzez doprowadzenie sygnału z jednej tylko anteny odbiorczej do wszystkich mieszkań w budynku. Jednak musi się to odbywać bez opóźnień - wyklucza to możliwość zakładania małych „telewizji” osiedlowych, które z opóźnieniem pokazywałyby programy telewizyjne emitowane przez kanały nadawane naziemnie bądź drogą satelitarną.
„Art. 24 ust. 2 ustawy ustanawia inny przypadek dozwolonego użytku, a mianowicie stwierdza, iż posiadacze urządzeń służących do odbioru programu radiowego lub telewizyjnego mogą za ich pomocą odbierać nadawane utwory, choćby urządzenia te były umieszczone w miejscu ogólnie dostępnym, jeżeli nie łączy się z tym osiąganie korzyści majątkowych.”
Treść drugiego ustępu artykułu 24 przedstawia się następująco:
„Posiadacze urządzeń służących do odbioru dźwięku lub dźwięku i obrazu mogą za ich pomocą odbierać nadawane utwory, choćby urządzenia te były umieszczone w miejscu ogólnie dostępnym, jeżeli nie łączy się z tym osiąganie korzyści majątkowych.”
Tutaj sprawa wydaje się dość oczywista, ponieważ nie można nikogo karać za słuchania radia bądź oglądanie telewizji (nawet płatnej) we własnym ogródku (gdyż dźwięk byłby słyszalny również w sąsiednich ogródkach). Na tych samych zasadach ktoś, kto ustawiłby sobie telewizor w pokoju gościnnym z dużym oknem, przez które widać ekran odbiornika, mógłby zostać podany do sądu. Ten zapis uniemożliwia wystąpienie tego rodzaju paradoksów.
„Można założyć, że publiczne odtwarzanie muzyki (utworów, artystycznych wykonań), w tym odbiór programów z radioodbiorników czy telewizorów umieszczanych w miejscach publicznych, tj. sklep, bar czy restauracja z przeznaczeniem dla klientów sklepu, czy lokalu zwykle łączy się z osiąganiem korzyści majątkowych przez właściciela lokalu. Umieszczenie odbiornika w takim miejscu ma na celu uprzyjemnienie klientom pobytu i może wpływać na decyzje konsumenckie, a więc pośrednio łączyć się z osiąganiem korzyści majątkowych z prowadzonej działalności. Badania marketingowe prowadzone w różnych krajach wskazują na istnienie ścisłego związku pomiędzy ilością dokonywanych zakupów a miłą, odprężającą atmosferą panującą w sklepie czy restauracji.”
Oznacza to tyle, że nie jest możliwe bezpłatne umieszczenie w barze odbiornika telewizyjnego i odtwarzanie tam np. meczów piłki nożnej, bez uiszczenia odpowiedniej opłaty, bądź muzyki w klubach, które pobierają pieniądze za bilet wstępu, lub też utrzymują się ze sprzedaży napojów alkoholowych i przekąsek - bez telewizji czy radia takie lokale odnotowałyby znaczny spadek zysków, dlatego też należy założyć, iż część dochodów zawdzięczają twórcom dzieł, które są odtwarzane w lokalu.
Dalsze zezwolenia dotyczą szkół, archiwów, bibliotek, instytucji naukowych i oświatowych, które mogą korzystać z rozpowszechnionych utworów w celach prowadzenia własnych badań lub celach dydaktycznych i statutowych. Podobne zezwolenie otrzymały ośrodki dokumentacji technicznej, które mogą sporządzać i rozpowszechniać własne opracowania dokumentacyjne.
Przytoczę treść ustawy o Prawach Autorskich i Prawach Pokrewnych:
Art. 27.
Instytucje naukowe i oświatowe mogą, w celach dydaktycznych lub prowadzenia własnych badań, korzystać z rozpowszechnionych utworów w oryginale i w tłumaczeniu oraz sporządzać w tym celu egzemplarze fragmentów rozpowszechnionego utworu.
Art. 28.
Biblioteki, archiwa i szkoły mogą:
1) udostępniać nieodpłatnie, w zakresie swoich zadań statutowych, egzemplarze utworów rozpowszechnionych,
2) sporządzać lub zlecać sporządzanie egzemplarzy rozpowszechnionych utworów w celu uzupełnienia, zachowania lub ochrony własnych zbiorów,
3) udostępniać zbiory dla celów badawczych lub poznawczych za pośrednictwem końcówek systemu informatycznego terminali) znajdujących się na terenie tych jednostek.
Te artykuły pozwalają placówkom oświatowym na korzystanie z utworów bez dodatkowych zezwoleń czy opłat. Dzięki temu po zakupie jednej kasety z filmem dokumentalnym szkoły mogą całkowicie zgodnie z prawem wyświetlać ten materiał uczniom (co jest przecież publicznym odtwarzaniem), a nawet odtwarzać im kopie filmów nagranych z telewizji. Także biblioteki mają prawo do uzupełniania swoich zbiorów - dzięki temu autorzy nie mogą ich pozwać z powodu udostępniania kopii książki, której oryginał się po prostu zużył.
Bardzo ważnym w moim mniemaniu podpunktem jest paragraf trzeci, zezwalający na udostępnienie kopii elektronicznych dzieł znajdujących się w zbiorach biblioteki. Wersje elektroniczne, wyświetlane za pomocą komputera pozwalają na bardzo szybkie i łatwe przeszukiwanie, robienie notatek oraz oznaczanie ważnych fragmentów bez szkody dla oryginalnego egzemplarza.
Artykuł 31 pr. aut. zezwala na nieodpłatne publiczne wykonywanie rozpowszechnionych utworów podczas ceremonii religijnych, imprez szkolnych i akademickich lub oficjalnych uroczystości państwowych, jeżeli nie łączy się to z osiąganiem pośrednio lub bezpośrednio korzyści majątkowej i artyści wykonawcy nie otrzymują wynagrodzenia. Nie dotyczy to imprez reklamowych, promocyjnych lub wyborczych.
W następnym akapicie możemy przeczytać informację o tym, iż wolno publicznie odtwarzać rozpowszechnione już wcześniej utwory na imprezach szkolnych, akademickich, państwowych, jak również na ceremoniach religijnych, pod warunkiem, że nie mają na celu pozyskania korzyści majątowych bezpośrednio lub pośrednio, a artyści wykonujący owe utwory nie otrzymują wynagrodzenia. Jest to o tyle znaczące, iż pozwala na uniknięcie różnego rodzaju nieporozumień, które czasem zdarzają się w krajach o nadzwyczaj ostrym podejściu do praw autorskich, takich jak historia o dziewczynce, która śpiewała popularną piosenkę „Happy Birthday” publicznie, przez co (ze względu na prawa autorskie należące do koncernu Warner Brothers9) ) popadła w problemy natury prawnej. Dzięki takiemu zapisowi w prawie polskim można spokojnie pozwolić uczniom szkoły podstawowej śpiewać wybrane przez nich piosenki na apelach, nie martwiąc się o to, czy te utwory nie są przypadkiem przedmiotami prawa autorskiego.
Art. 33.
Wolno rozpowszechniać:
1) utwory wystawione na stałe na ogólnie dostępnych drogach, ulicach, placach lub w ogrodach, jednakże nie do tego samego użytku,
2) utwory wystawione w publicznie dostępnych zbiorach, takich jak muzea, galerie, sale wystawowe, lecz tylko w katalogach i w wydawnictwach publikowanych dla promocji tych utworów, a także w sprawozdaniach o aktualnych wydarzeniach w prasie i telewizji, jednakże w granicach uzasadnionych celem informacji,
3) w encyklopediach i atlasach - opublikowane utwory plastyczne i fotograficzne, o ile nawiązanie porozumienia z twórcą celem uzyskania jego zezwolenia napotyka trudne do przezwyciężenia przeszkody. Twórcy przysługuje wówczas prawo do wynagrodzenia.
Pierwszy punkt daje nam najwięcej wolności. Bardzo czytelnie tłumaczą to panie Iwona Kuś i Zofia Senda w swojej pracy:
Dozwolony użytek określony w pkt 1 tego artykułu jest z nich najszerszy. Wyłączone jest bowiem tylko odtworzenie utworu do tego samego użytku, tzn. w celach wystawienniczych. Użytek ten dotyczy rozpowszechniania, a więc obejmuje odtwarzanie utworu dowolną techniką i jego publiczne udostępnienie. Rozpowszechnianie może być wykonywane nawet w celach komercyjnych. Dozwolone jest zatem zamówienie przez przedsiębiorcę zdjęć danego utworu (posągu) i dalsze ich
wykorzystanie przez sprzedaż, np. pocztówek, kubków, koszulek i innych komercyjnych gadżetów ze zdjęciem tego utworu.
Takiej wolności nie daje nam już drugi punkt, który zezwala na umieszczanie dzieł umieszczonych na wystawach czy galeriach tylko w celu promowania danego utworu. Trzeci natomiast zezwala na publikację opublikowanych wcześniej utworów plastycznych i fotograficznych, o ile skontaktowanie się z twórcą jest bardzo utrudnione (np. twórca jest nieznany, bądź nie żyje).
Art. 331.
Wolno korzystać z już rozpowszechnionych utworów dla dobra osób niepełnosprawnych, jeżeli to korzystanie odnosi się bezpośrednio do ich upośledzenia, nie ma zarobkowego charakteru i jest podejmowane w rozmiarze wynikającym z natury upośledzenia.
Dzięki temu artykułowi możliwe jest na przykład prezentowanie dzieciom o niepełnosprawności umysłowej obrazów, zdjęć i filmów w celu poznania świata i rozwoju takich osób, bez ponoszenia dodatkowych kosztów związanych z koniecznością zapłaty odpowiedniego wynagrodzenia dla twórcy.
Art. 332.
Wolno korzystać z utworów dla celów bezpieczeństwa publicznego lub na potrzeby postępowań administracyjnych, sądowych lub prawodawczych oraz sprawozdań z tych postępowań.
Ten artykuł znacząco ułatwia pracę sądów oraz podobnych placówek zajmujących się ochroną bezpieczeństwa publicznego, ponieważ w innym wypadku, gdyby np. materiał dowodowy zawierał fragment utworu, to publiczne odtworzenie takiego utworu np. podczas rozprawy na sali sądowej wymagałoby opłacenia wynagrodzenia twórcy, co znacząco utrudniłoby pracę takich placówek.
Art. 333.
Wolno w celu reklamy wystawy publicznej lub publicznej sprzedaży utworów korzystać z egzemplarzy utworów już rozpowszechnionych, w zakresie uzasadnionym promocją wystawy lub sprzedaży, z wyłączeniem innego handlowego wykorzystania.
Taki zapis ułatwia działania firm organizujących wystawy bądź handlujących utworami. Dzięki niemu mogą one umieszczać fragmenty utworu w reklamach, na przykład okładki płyt CD w gazetkach reklamowych, bądź fotosy z filmów na plakatach reklamowych zachęcających do odwiedzenia kina i obejrzenia filmu.
Art. 334.
Wolno korzystać z utworów w związku z prezentacją lub naprawą sprzętu.
Ten artykuł jest bardzo ważny dla osób, które chcą trudnić się zarówno sprzedażą, jak i naprawą sprzętu multimedialnego. Dzięki niemu odtworzenie płyty z muzyką klasyczną w sklepie ze sprzętem multimedialnym w celu zaprezentowania potencjalnym nabywcom możliwości głośników bądź wzmacniacza nie wymaga od właścicieli sklepu ponoszenia dodatkowych opłat. W ten sam sposób, jeśli podczas naprawy telewizora zostanie na nim wyemitowany fragment filmu, to elektronik zajmujący się reperowaniem sprzętu nie musi martwić się opłatami.
Art. 335.
Wolno korzystać z utworu w postaci obiektu budowlanego, jego rysunku, planu lub innego ustalenia, w celu odbudowy lub remontu obiektu budowlanego.
Ten artykuł również daje nam wolność, która teoretycznie powinna być sprawą oczywistą. Otóż, gdyby nie ten zapis, to jakakolwiek odbudowa zniszczonego budynku wymagałaby ponownego wypłacenia wynagrodzenia autorowi planu budynku, według którego został on zbudowany tak, jak gdyby była to budowa całkiem nowej budowli, a nie naprawa starej (choćby od zera).
W podsumowaniu należy zauważyć, iż autor nie jest prawnikiem ani nikim, kto posiadałby jakiekolwiek kompetencje prawnicze, tak więc praca ta w żadnym wypadku nie może uchodzić za odpowiednią w celu podejmowania decyzji. Autor jest jednak (co zapewne nietrudno jest zauważyć) zwolennikiem tzw. wolnej kultury10). Coraz to szersze prawa własności intelektualnej są niebezpieczne dla wolności obywateli, można nawet powiedzieć, iż jest to współczesny sposób na cenzurowanie wypowiedzi. Może wydawać się to dziwne, przecież te prawa zostały stworzone w celu tzw. „ochrony praw twórców”. Warto jednak przyjrzeć się tutaj sprawie filmu dokumentalnego pod tytułem „Conspiracy of Silence”11) (Milcząca konspiracja). Film ten miał zostać wyemitowany w telewizji Discovery Channel 3 maja 1994, jednak, według pewnych źródeł, na kilka godzin przed emisją tego materiału prawa autorskie do niego zostały wykupione przez nieznanych ludzi, a prawie wszystkie kopie zniszczone, z wyjątkiem jednej, która kilka lat temu została odnaleziona (obraz jest poważnie uszkodzony, co wskazuje na to, iż jest to jedynie kolejna kopia, a nie taśma-matka). Film ten opowiadał o pedofilii wśród wysoko postawionych Amerykanów pracujących w sektorze edukacyjnym. Gdyby nie dzisiejsze możliwości nieskrępowanej wymiany informacji, takie jak chociażby sieci peer2peer12), takie materiały najprawdopodobniej nigdy nie wyszłyby na światło dzienne ze względu na kłopoty prawne. Warto wspomnieć, że sieci p2p znajdują się obecnie na „celowniku” organizacji antypirackich oraz policji, która pod pozorem „likwidowania treści pedofilskich” (proszę zwrócić uwagę, iż to hasło sięga głęboko do ludzkiej nienawiści wobec osób krzywdzących dzieci, i odwraca uwagę od problemów wolności słowa) atakuje strony internetowe ułatwiające użytkownikom korzystanie z takich sieci mimo to, że owe witryny nie udostępniają plików do pobrania, a jedynie tzw. sumy kontrolne, kilkubajtowe ciągi znaków pozwalające sprawdzić poprawność pobranych danych. Inną sprawą jest inwigilacja użytkowników sieci internet prowadzona przez amerykański program ECHELON13), prowadzona pod hasłem walki z terroryzmem, jednak ten temat nie ma już tak wiele wspólnego z kwestią praw autorskich, aby opisywać go w tym dokumencie. Mam nadzieję, iż dzięki mojej pracy często poruszana, jak i mylnie interpretowana kwestia dozwolonego użytku (jak chociażby popularne hasła o konieczności usunięcia w ciągu 24 godzin, widniejące na stronach internetowych z odnośnikami do pirackich gier i programów) stanie się dla zwykłego użytkownika jaśniejsza i przejrzystsza.
Praca może być rozpowszechniana na zasadach opisanych w licencji Creativ
Michał Rudowicz
Numer indeksu: 171047
Listopad 2008
Większość działających współcześnie organizacji broniących praw autorskich stara się przekonać ludzi do tego, iż dokonywanie takich aktów, jak pobieranie plików muzycznych z sieci internet jest kradzieżą. Jest to oczywiście nieprawdą, ponieważ kradzież jest zdefiniowana w art. 278 §1 KK jako:
“zabieranie w celu przywłaszczenia cudzej rzeczy ruchomej”
Jak widzimy, trudno jest uznać kopię utworu muzycznego czy kinematograficznego za “rzecz ruchomą”. Warto jednak zauważyć, iż już kolejny paragraf informuje nas o tym, że:
“takiej samej karze podlega, kto bez zgody uzyskuje cudzy program komputerowy w celu korzyści majątkowej”
Moim zdaniem należy jednak wziąć pod uwagę ostatnie dwa wyrazy - osoba korzystająca np. z nielegalnej kopii gry komputerowej czy systemu operacyjnego tylko i wyłącznie w celu edukacyjnym czy rozrywkowym nie czerpie z tego żadnych korzyści majątkowych. Warto mimo to przytoczyć także art. 284 §1KK:
“Kto przywłaszcza sobie cudzą rzecz ruchomą lub prawo majątkowe, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.”
Mówi to wyraźnie, że sprzedaż powielonych kopii jest nielegalna (gdyż tylko osoba posiadająca prawo majątkowe może rozpowszechniać powielone kopie oprogramowania, ale także nagrania audiowizualnego). W art. 291 §1 KK:
“Kto rzecz uzyskaną za pomocą czynu zabronionego nabywa lub pomaga do jej zbycia albo tę rzecz przyjmuje lub pomaga do jej ukrycia, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.”
oraz art. 292 §1:
“Kto rzecz, o której na podstawie towarzyszących okoliczności powinien i może przypuszczać, że została uzyskana za pomocą czynu zabronionego, nabywa lub pomaga do jej zbycia albo tę rzecz przyjmuje lub pomaga do jej ukrycia, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.”
biorąc pod uwagę art. 293 §1:
“Przepisy art. 291 i 292 stosuje się odpowiednio do programu komputerowego”
możemy jasno zauważyć, że zarówno sprzedaż, kupno, jak i zwykłe posiadanie (występujące na przykład podczas pobrania programu z sieci internet) programu komputerowego jest karane wedle prawa polskiego. Jednak pamiętajmy, iż w przypadku prawa autorskiego mamy do czynienia z terminem znanym jako „Dozwolony użytek”. Warto zwrócić uwagę na to, iż dozwolony użytek nie obejmuje programów komputerowych 14). Odnoszę wrażenie, iż przytoczenie w tym miejscu całej treści artykułu 23 ustawy o Prawie Autorskim jest niezbędne dla zrozumienia moich tez:
1. Bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego. Przepis ten nie upoważnia do budowania według cudzego utworu architektonicznego i architektoniczno urbanistycznego oraz do korzystania z elektronicznych baz danych spełniających cechy utworu, chyba że dotyczy to własnego użytku naukowego niezwiązanego z celem zarobkowym.
2. Zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego.
Prawo mówi tutaj wyraźnie, że wolno każdemu korzystać nieodpłatnie z raz rozpowszechnionego utworu. Co można rozumieć poprzez rozpowszechnienie? Na pewno wydanie w formie płyty CD, DVD bądź emisja w jakimkolwiek środku masowego przekazu może być rozpatrywane jako rozpowszechnienie. Taka sama sytuacja występuje, jeśli publikacja miała miejsce w internecie.
Warto tutaj przypomnieć o przypadku pewnego mieszkańca Kielc, który został zatrzymany przez policję po pobraniu na dysk teledysku grupy „Depeche Mode”15). Poddał się on dobrowolnie karze 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 2 lata oraz grzywnie 980 pln16), jak podali jego znajomi na internetowym forum fanów zespołu:
„…Michał zgodził się dla świętego spokoju na takie rozwiązanie. I tyle, bo nie stać go jak Gahana na wieloletnie procesy…”
Co ciekawe, media inaczej zinterpretowały tą wypowiedź:
„Michał pogodził się już z tym, że ściągając utwór, naruszył prawo, i chce dobrowolnie poddać się karze”
Należy jednak zauważyć, iż teledysk został omyłkowo udostępniony na stronach firmy QFilmproduktion, która teledysk wyprodukowała17), dzięki czemu każdy internauta miał możliwość pobrania materiału na własny dysk twardy, bez potrzeby łamania jakichkolwiek zabezpieczeń. Tak więc to, co zrobił bohater tej historii szablonowo wręcz spełnia wymogi prawne Dozwolonego Użytku, a podanie na forum odnośnika do tego filmu jest niczym innym, jak tylko wskazaniem miejsca, gdzie producent udostępnił publicznie utwór. Jego działanie nie różni się znacząco od tego, co robią różnego rodzaju wyszukiwarki internetowe takie, jak Google czy Yahoo!. Warto również zauważyć, że odnośnik do utworu znalazł się również na jednym z czołowych polskich portali informacyjnych Onet.pl, co zostało udokumentowane zrzutem ekranu w serwisie prawo.vagla.pl18).
W tym momencie należy odwołać się do pracy Iwony Kuś i Zofii Senda pod tytułem „Prawo autorskie i prawa pokrewne - Poradnik przedsiębiorcy” dostępnej na stronach internetowych Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości19). Czytamy tam:
„Podstawową zasadę prywatnego użytku wyraża art. 23 pr. aut., który stanowi, że bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego. Warunkiem skorzystania z utworu jest jego rozpowszechnienie, czyli udostępnienie publiczności. Przepis ten nie upoważnia do budowania według cudzego utworu architektonicznego i architektoniczno-urbanistycznego oraz nie upoważnia do korzystania z elektronicznych baz danych spełniających cechy utworu, chyba że dotyczy to własnego użytku naukowego niezwiązanego z celem zarobkowym. Zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób wskazanych w ustawie. Są to osoby pozostające w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa czy stosunku towarzyskiego. Dla przykładu dozwolone jest pożyczenie filmu na kasecie wideo bratu lub koleżance w celu sporządzenia przez tą osobę kopii tego filmu dla jej użytku domowego. Ale nie jest już dozwolonym użytkiem osobistym sporządzenie egzemplarza utworu (kopii książki) na potrzeby zakładu pracy.”
Nie ma wątpliwości, że wspomniany wcześniej teledysk został udostępniony publiczności. Taka sama sytuacja występuje w przypadku utworów muzycznych, filmów czy seriali - jeżeli zostały udostępnione publiczności (niezależnie od tego, czy odpłatnie, czy nie), to mamy prawo posiadać jego kopię, jednak nie w każdym wypadku. Po pierwsze, to nie możemy wykorzystywać tego utworu w celach zarobkowych. Oznacza to tyle, że możemy książkę wujka skopiować i umieścić na półce w domu, ale już nie w zakładzie pracy. Jest to o tyle uzasadnione, że czerpanie zysków z czyjejś pracy powinno skutkować w wypłacie autorowi wynagrodzenia, jednak w przypadku całkowitego zakazu kopiowania posiadanych kopii utworów możliwe byłyby liczne nadużycia ze strony organizacji chroniących prawa autorskie. Kolejnym warunkiem, który należy spełnić, jest „pozostanie w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa czy stosunku towarzyskiego”. Jest to dość luźne stwierdzenie, ponieważ prawo nie definiuje, czy znajomości w świecie wirtualnym można uznać za stosunek towarzyski, tzn czy osoby poznane na forum internetowym, czy nawet dedykowanym, zamkniętym serwisie internetowym ukierunkowanym na wymianę plików między użytkownikami. Najlepiej jest zachować ostrożność, i korzystać tylko z tych materiałów, których egzemplarze należą do naszych znajomych bądź członków naszej rodziny.
Ciekawym aspektem jest również cytowanie dzieła:
„Prywatnym dozwolonym użytkiem jest również prawo cytatu uregulowane w art. 29 pr. aut. Przepis ten stanowi, iż można przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości. Prawo cytatu również może być wykonywane nieodpłatnie. Nauka prawa podaje, że cytatem jest przejęcie wyniku cudzej działalności intelektualnej bez wprowadzania żadnych zmian20). Ważny jest również cel cytatu, który ma przede wszystkim służyć informacji.”21)
Przytoczę tutaj cytat z prawa karnego, z artykułu, do którego odwołują się aktorki powyższego cytatu:
Artykuł 29 z ustawy o Prawie Autorskim i Prawach Pokrewnych:
1. Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości.
2. Wolno w celach dydaktycznych i naukowych zamieszczać rozpowszechnione drobne utwory lub fragmenty większych utworów w podręcznikach i wypisach.
3. W przypadkach, o których mowa w ust. 2, twórcy przysługuje prawo do wynagrodzenia.
Widzimy tutaj, że cytowanie jest dozwolone, dzięki czemu całkowicie legalne jest pisanie chociażby recenzji zawierających cytaty z opisywanej książki, czy stworzenie humorystycznego tekstu, który w celach żartobliwych wykorzystuje popularny zwrot z filmu sensacyjnego, na co pozwala stwierdzenie o „prawach gatunku twórczości”. Warto też wziąć pod uwagę drugi i trzeci paragraf, mówiący o tym, że można cytaty wykorzystywać w podręcznikach, jednak twórcy należy się wynagrodzenie w zamian za umieszczenie fragmentu dzieła w utworze.
Czym jest Dozwolony Użytek Publiczny? Doskonale obrazuje nam to zdanie z cytowanej już wcześniej pracy pań Iwony Kuś i Zofii Senda:
„Przez dozwolony użytek publiczny rozumiemy korzystanie z przedmiotów objętych ochroną nie w celach własnych, ale w celach dalszego udostępniania określonych kategorii utworów.”
Można z tego zrozumieć, że Dozwolony Użytek Publiczny różni się od Dozwolonego Użytku Prywatnego tym, że zamiast traktować o użytku w celach osobistych (np samodzielnego oglądania skopiowanej od kolegi płyty czy czytania fotokopii książki należącej do matki) mówi on o tym, kiedy wolno bezpłatnie dalej rozpowszechniać dzieło.
„W ramach dozwolonego użytku publicznego wyróżniamy rozpowszechnianie za pomocą anteny zbiorowej oraz sieci kablowej utworów nadawanych przez inną organizację radiową lub telewizyjną drogą satelitarną lub naziemną, jeżeli to rozpowszechnianie następuje w ramach równoczesnego, integralnego i nieodpłatnego rozpowszechniania oraz jest skierowane do oznaczonego grona odbiorców w jednym budynku lub w domach jednorodzinnych obejmujących do 50 gospodarstw. Regulacja wynikająca z tego przepisu nosi miano tzw. licencji ustawowej. Zgodnie z art. 24 ust. 1 ustawy warunkiem skorzystania z tej licencji jest, aby dalsze nadawanie było integralne i równoczesne z nadaniem pierwotnym. Tłumacząc powyższe należy wskazać, że sygnał odbierany w ramach takiej działalności może być jedynie odbierany, wzmacniany i przesyłany dalej drogą kablową. Przekroczeniem zasad licencji ustawowej byłoby np. gromadzenie sygnału i przesyłanie go dalej w innym czasie niż był ten sygnał nadawany.”
Przytoczę tutaj artykuł wspomniany w powyższym cytacie:
Artykuł 24 z ustawy o Prawie Autorskim i Prawach Pokrewnych:
1. Wolno rozpowszechniać za pomocą anteny zbiorowej oraz sieci kablowej utwory nadawane przez inną organizację radiową lub telewizyjną drogą satelitarną albo naziemną, jeżeli następuje to w ramach równoczesnego, integralnego i nieodpłatnego rozpowszechniania programów radiowych lub telewizyjnych i przeznaczone jest do oznaczonego grona odbiorców znajdujących się w jednym budynku lub w domach jednorodzinnych obejmujących do 50 gospodarstw domowych.
(…)
3. Z zastrzeżeniem przepisu ust. 1, operatorom sieci kablowych wolno rozpowszechniać utwory nadawane przez inne organizacje radiowe lub telewizyjne dostępne na danym obszarze, jeżeli rozpowszechnianie w sieciach kablowych ma charakter równoczesny i integralny z nadaniem pierwotnym. Uprawnionym do utworów przysługuje prawo do wynagrodzenia.
Na podstawie powyższych cytatów można stwierdzić, iż w pełni legalne jest działanie małych, blokowych sieci udostępniających przekaz kanałów radiowych i telewizyjnych, jak również korzystanie w budynkach mieszkalnych z instalacji anten zbiorczych, które pozwalają zaoszczędzić na instalaji antenowych, poprzez doprowadzenie sygnału z jednej tylko anteny odbiorczej do wszystkich mieszkań w budynku. Jednak musi się to odbywać bez opóźnień - wyklucza to możliwość zakładania małych „telewizji” osiedlowych, które z opóźnieniem pokazywałyby programy telewizyjne emitowane przez kanały nadawane naziemnie bądź drogą satelitarną.
„Art. 24 ust. 2 ustawy ustanawia inny przypadek dozwolonego użytku, a mianowicie stwierdza, iż posiadacze urządzeń służących do odbioru programu radiowego lub telewizyjnego mogą za ich pomocą odbierać nadawane utwory, choćby urządzenia te były umieszczone w miejscu ogólnie dostępnym, jeżeli nie łączy się z tym osiąganie korzyści majątkowych.”
Treść drugiego ustępu artykułu 24 przedstawia się następująco:
„Posiadacze urządzeń służących do odbioru dźwięku lub dźwięku i obrazu mogą za ich pomocą odbierać nadawane utwory, choćby urządzenia te były umieszczone w miejscu ogólnie dostępnym, jeżeli nie łączy się z tym osiąganie korzyści majątkowych.”
Tutaj sprawa wydaje się dość oczywista, ponieważ nie można nikogo karać za słuchania radia bądź oglądanie telewizji (nawet płatnej) we własnym ogródku (gdyż dźwięk byłby słyszalny również w sąsiednich ogródkach). Na tych samych zasadach ktoś, kto ustawiłby sobie telewizor w pokoju gościnnym z dużym oknem, przez które widać ekran odbiornika, mógłby zostać podany do sądu. Ten zapis uniemożliwia wystąpienie tego rodzaju paradoksów.
„Można założyć, że publiczne odtwarzanie muzyki (utworów, artystycznych wykonań), w tym odbiór programów z radioodbiorników czy telewizorów umieszczanych w miejscach publicznych, tj. sklep, bar czy restauracja z przeznaczeniem dla klientów sklepu, czy lokalu zwykle łączy się z osiąganiem korzyści majątkowych przez właściciela lokalu. Umieszczenie odbiornika w takim miejscu ma na celu uprzyjemnienie klientom pobytu i może wpływać na decyzje konsumenckie, a więc pośrednio łączyć się z osiąganiem korzyści majątkowych z prowadzonej działalności. Badania marketingowe prowadzone w różnych krajach wskazują na istnienie ścisłego związku pomiędzy ilością dokonywanych zakupów a miłą, odprężającą atmosferą panującą w sklepie czy restauracji.”
Oznacza to tyle, że nie jest możliwe bezpłatne umieszczenie w barze odbiornika telewizyjnego i odtwarzanie tam np. meczów piłki nożnej, bez uiszczenia odpowiedniej opłaty, bądź muzyki w klubach, które pobierają pieniądze za bilet wstępu, lub też utrzymują się ze sprzedaży napojów alkoholowych i przekąsek - bez telewizji czy radia takie lokale odnotowałyby znaczny spadek zysków, dlatego też należy założyć, iż część dochodów zawdzięczają twórcom dzieł, które są odtwarzane w lokalu.
Dalsze zezwolenia dotyczą szkół, archiwów, bibliotek, instytucji naukowych i oświatowych, które mogą korzystać z rozpowszechnionych utworów w celach prowadzenia własnych badań lub celach dydaktycznych i statutowych. Podobne zezwolenie otrzymały ośrodki dokumentacji technicznej, które mogą sporządzać i rozpowszechniać własne opracowania dokumentacyjne.
Przytoczę treść ustawy o Prawach Autorskich i Prawach Pokrewnych:
Art. 27.
Instytucje naukowe i oświatowe mogą, w celach dydaktycznych lub prowadzenia własnych badań, korzystać z rozpowszechnionych utworów w oryginale i w tłumaczeniu oraz sporządzać w tym celu egzemplarze fragmentów rozpowszechnionego utworu.
Art. 28.
Biblioteki, archiwa i szkoły mogą:
1) udostępniać nieodpłatnie, w zakresie swoich zadań statutowych, egzemplarze utworów rozpowszechnionych,
2) sporządzać lub zlecać sporządzanie egzemplarzy rozpowszechnionych utworów w celu uzupełnienia, zachowania lub ochrony własnych zbiorów,
3) udostępniać zbiory dla celów badawczych lub poznawczych za pośrednictwem końcówek systemu informatycznego terminali) znajdujących się na terenie tych jednostek.
Te artykuły pozwalają placówkom oświatowym na korzystanie z utworów bez dodatkowych zezwoleń czy opłat. Dzięki temu po zakupie jednej kasety z filmem dokumentalnym szkoły mogą całkowicie zgodnie z prawem wyświetlać ten materiał uczniom (co jest przecież publicznym odtwarzaniem), a nawet odtwarzać im kopie filmów nagranych z telewizji. Także biblioteki mają prawo do uzupełniania swoich zbiorów - dzięki temu autorzy nie mogą ich pozwać z powodu udostępniania kopii książki, której oryginał się po prostu zużył.
Bardzo ważnym w moim mniemaniu podpunktem jest paragraf trzeci, zezwalający na udostępnienie kopii elektronicznych dzieł znajdujących się w zbiorach biblioteki. Wersje elektroniczne, wyświetlane za pomocą komputera pozwalają na bardzo szybkie i łatwe przeszukiwanie, robienie notatek oraz oznaczanie ważnych fragmentów bez szkody dla oryginalnego egzemplarza.
Artykuł 31 pr. aut. zezwala na nieodpłatne publiczne wykonywanie rozpowszechnionych utworów podczas ceremonii religijnych, imprez szkolnych i akademickich lub oficjalnych uroczystości państwowych, jeżeli nie łączy się to z osiąganiem pośrednio lub bezpośrednio korzyści majątkowej i artyści wykonawcy nie otrzymują wynagrodzenia. Nie dotyczy to imprez reklamowych, promocyjnych lub wyborczych.
W następnym akapicie możemy przeczytać informację o tym, iż wolno publicznie odtwarzać rozpowszechnione już wcześniej utwory na imprezach szkolnych, akademickich, państwowych, jak również na ceremoniach religijnych, pod warunkiem, że nie mają na celu pozyskania korzyści majątowych bezpośrednio lub pośrednio, a artyści wykonujący owe utwory nie otrzymują wynagrodzenia. Jest to o tyle znaczące, iż pozwala na uniknięcie różnego rodzaju nieporozumień, które czasem zdarzają się w krajach o nadzwyczaj ostrym podejściu do praw autorskich, takich jak historia o dziewczynce, która śpiewała popularną piosenkę „Happy Birthday” publicznie, przez co (ze względu na prawa autorskie należące do koncernu Warner Brothers22) ) popadła w problemy natury prawnej. Dzięki takiemu zapisowi w prawie polskim można spokojnie pozwolić uczniom szkoły podstawowej śpiewać wybrane przez nich piosenki na apelach, nie martwiąc się o to, czy te utwory nie są przypadkiem przedmiotami prawa autorskiego.
Art. 33.
Wolno rozpowszechniać:
1) utwory wystawione na stałe na ogólnie dostępnych drogach, ulicach, placach lub w ogrodach, jednakże nie do tego samego użytku,
2) utwory wystawione w publicznie dostępnych zbiorach, takich jak muzea, galerie, sale wystawowe, lecz tylko w katalogach i w wydawnictwach publikowanych dla promocji tych utworów, a także w sprawozdaniach o aktualnych wydarzeniach w prasie i telewizji, jednakże w granicach uzasadnionych celem informacji,
3) w encyklopediach i atlasach - opublikowane utwory plastyczne i fotograficzne, o ile nawiązanie porozumienia z twórcą celem uzyskania jego zezwolenia napotyka trudne do przezwyciężenia przeszkody. Twórcy przysługuje wówczas prawo do wynagrodzenia.
Pierwszy punkt daje nam najwięcej wolności. Bardzo czytelnie tłumaczą to panie Iwona Kuś i Zofia Senda w swojej pracy:
Dozwolony użytek określony w pkt 1 tego artykułu jest z nich najszerszy. Wyłączone jest bowiem tylko odtworzenie utworu do tego samego użytku, tzn. w celach wystawienniczych. Użytek ten dotyczy rozpowszechniania, a więc obejmuje odtwarzanie utworu dowolną techniką i jego publiczne udostępnienie. Rozpowszechnianie może być wykonywane nawet w celach komercyjnych. Dozwolone jest zatem zamówienie przez przedsiębiorcę zdjęć danego utworu (posągu) i dalsze ich
wykorzystanie przez sprzedaż, np. pocztówek, kubków, koszulek i innych komercyjnych gadżetów ze zdjęciem tego utworu.
Takiej wolności nie daje nam już drugi punkt, który zezwala na umieszczanie dzieł umieszczonych na wystawach czy galeriach tylko w celu promowania danego utworu. Trzeci natomiast zezwala na publikację opublikowanych wcześniej utworów plastycznych i fotograficznych, o ile skontaktowanie się z twórcą jest bardzo utrudnione (np. twórca jest nieznany, bądź nie żyje).
Art. 331.
Wolno korzystać z już rozpowszechnionych utworów dla dobra osób niepełnosprawnych, jeżeli to korzystanie odnosi się bezpośrednio do ich upośledzenia, nie ma zarobkowego charakteru i jest podejmowane w rozmiarze wynikającym z natury upośledzenia.
Dzięki temu artykułowi możliwe jest na przykład prezentowanie dzieciom o niepełnosprawności umysłowej obrazów, zdjęć i filmów w celu poznania świata i rozwoju takich osób, bez ponoszenia dodatkowych kosztów związanych z koniecznością zapłaty odpowiedniego wynagrodzenia dla twórcy.
Art. 332.
Wolno korzystać z utworów dla celów bezpieczeństwa publicznego lub na potrzeby postępowań administracyjnych, sądowych lub prawodawczych oraz sprawozdań z tych postępowań.
Ten artykuł znacząco ułatwia pracę sądów oraz podobnych placówek zajmujących się ochroną bezpieczeństwa publicznego, ponieważ w innym wypadku, gdyby np. materiał dowodowy zawierał fragment utworu, to publiczne odtworzenie takiego utworu np. podczas rozprawy na sali sądowej wymagałoby opłacenia wynagrodzenia twórcy, co znacząco utrudniłoby pracę takich placówek.
Art. 333.
Wolno w celu reklamy wystawy publicznej lub publicznej sprzedaży utworów korzystać z egzemplarzy utworów już rozpowszechnionych, w zakresie uzasadnionym promocją wystawy lub sprzedaży, z wyłączeniem innego handlowego wykorzystania.
Taki zapis ułatwia działania firm organizujących wystawy bądź handlujących utworami. Dzięki niemu mogą one umieszczać fragmenty utworu w reklamach, na przykład okładki płyt CD w gazetkach reklamowych, bądź fotosy z filmów na plakatach reklamowych zachęcających do odwiedzenia kina i obejrzenia filmu.
Art. 334.
Wolno korzystać z utworów w związku z prezentacją lub naprawą sprzętu.
Ten artykuł jest bardzo ważny dla osób, które chcą trudnić się zarówno sprzedażą, jak i naprawą sprzętu multimedialnego. Dzięki niemu odtworzenie płyty z muzyką klasyczną w sklepie ze sprzętem multimedialnym w celu zaprezentowania potencjalnym nabywcom możliwości głośników bądź wzmacniacza nie wymaga od właścicieli sklepu ponoszenia dodatkowych opłat. W ten sam sposób, jeśli podczas naprawy telewizora zostanie na nim wyemitowany fragment filmu, to elektronik zajmujący się reperowaniem sprzętu nie musi martwić się opłatami.
Art. 335.
Wolno korzystać z utworu w postaci obiektu budowlanego, jego rysunku, planu lub innego ustalenia, w celu odbudowy lub remontu obiektu budowlanego.
Ten artykuł również daje nam wolność, która teoretycznie powinna być sprawą oczywistą. Otóż, gdyby nie ten zapis, to jakakolwiek odbudowa zniszczonego budynku wymagałaby ponownego wypłacenia wynagrodzenia autorowi planu budynku, według którego został on zbudowany tak, jak gdyby była to budowa całkiem nowej budowli, a nie naprawa starej (choćby od zera).
W podsumowaniu należy zauważyć, iż autor nie jest prawnikiem ani nikim, kto posiadałby jakiekolwiek kompetencje prawnicze, tak więc praca ta w żadnym wypadku nie może uchodzić za odpowiednią w celu podejmowania decyzji. Autor jest jednak (co zapewne nietrudno jest zauważyć) zwolennikiem tzw. wolnej kultury23). Coraz to szersze prawa własności intelektualnej są niebezpieczne dla wolności obywateli, można nawet powiedzieć, iż jest to współczesny sposób na cenzurowanie wypowiedzi. Może wydawać się to dziwne, przecież te prawa zostały stworzone w celu tzw. „ochrony praw twórców”. Warto jednak przyjrzeć się tutaj sprawie filmu dokumentalnego pod tytułem „Conspiracy of Silence”24) (Milcząca konspiracja). Film ten miał zostać wyemitowany w telewizji Discovery Channel 3 maja 1994, jednak, według pewnych źródeł, na kilka godzin przed emisją tego materiału prawa autorskie do niego zostały wykupione przez nieznanych ludzi, a prawie wszystkie kopie zniszczone, z wyjątkiem jednej, która kilka lat temu została odnaleziona (obraz jest poważnie uszkodzony, co wskazuje na to, iż jest to jedynie kolejna kopia, a nie taśma-matka). Film ten opowiadał o pedofilii wśród wysoko postawionych Amerykanów pracujących w sektorze edukacyjnym. Gdyby nie dzisiejsze możliwości nieskrępowanej wymiany informacji, takie jak chociażby sieci peer2peer25), takie materiały najprawdopodobniej nigdy nie wyszłyby na światło dzienne ze względu na kłopoty prawne. Warto wspomnieć, że sieci p2p znajdują się obecnie na „celowniku” organizacji antypirackich oraz policji, która pod pozorem „likwidowania treści pedofilskich” (proszę zwrócić uwagę, iż to hasło sięga głęboko do ludzkiej nienawiści wobec osób krzywdzących dzieci, i odwraca uwagę od problemów wolności słowa) atakuje strony internetowe ułatwiające użytkownikom korzystanie z takich sieci mimo to, że owe witryny nie udostępniają plików do pobrania, a jedynie tzw. sumy kontrolne, kilkubajtowe ciągi znaków pozwalające sprawdzić poprawność pobranych danych. Inną sprawą jest inwigilacja użytkowników sieci internet prowadzona przez amerykański program ECHELON26), prowadzona pod hasłem walki z terroryzmem, jednak ten temat nie ma już tak wiele wspólnego z kwestią praw autorskich, aby opisywać go w tym dokumencie. Mam nadzieję, iż dzięki mojej pracy często poruszana, jak i mylnie interpretowana kwestia dozwolonego użytku (jak chociażby popularne hasła o konieczności usunięcia w ciągu 24 godzin, widniejące na stronach internetowych z odnośnikami do pirackich gier i programów) stanie się dla zwykłego użytkownika jaśniejsza i przejrzystsza.
Praca może być rozpowszechniana na zasadach opisanych w licencji Creative Commons - uznanie autorstwa 2.5 Polska.